• Marta Burzyńska

WYJĄTKOWE MIEJSCE CHAI LAI ORCHID


Chciałabym Was dziś zabrać w wyjątkowe miejsce jakim jest Chai Lai Orchid. Jednym z naszych marzeń od dawna był pobyt w sanktuarium słoni, poznanie ich i przeżycie niesamowitego doświadczenia jakim jest obcowanie z tymi imponującymi zwierzętami, oko w oko. Niestety słonie w Tajlandii ocierają się o ciemną stronę turystyki. Przejażdżka na słoniu w wielu miejscach jest nadal atrakcją. Wszyscy wiemy, jak popularne są sanktuaria, ale trzeba wiedzieć, że nie wszystkie miejsca, które mają w nazwie „sanktuarium” są etyczne!! Jeżeli chcesz być pewien, że wspierasz miejsce, w którym słonie traktowane są dobrze, pamiętajcie o odpowiednim ”researchu”.


Chcieliśmy odwiedzić ośrodek, w którym słonie nie są przykute łańcuchami, ujeżdżane, ani bite, w którym są dobrze traktowane, gdzie się o nie dba. Udało nam się znale zleźć takie miejsce w okolicach Chiang Mai. Co więcej w takich miejscach możemy im przyszykować jedzenie, wyprowadzić na spacer, umyć w rzece. Pomimo tego, że bardzo chciałam zobaczyć słonia na wolności, to w dalszym ciągu nawet w rezerwacie targały mną różne emocje i nie byłam przekonana , że są one tam szczęśliwe. Bo przecież na komendę podchodzą do jedzenia, na komendę wchodzą do wody, żeby je umyć... Z jednej strony zdaję sobie sprawę, że w pewnym stopniu to taki sam biznes choć ubrany w ładne opakowanie. Z drugiej strony dzięki takim ośrodkom słonie nie musza dźwigać turystów, a za to mogą spokojnie dożyć starości.

Nie jesteśmy zwolennikami miejsc, gdzie zwierzęta są wykorzystywane na pokaz. Odkąd raz na Sri Lance po przeczytaniu wielu pochlebnych artykułów i opinii odwiedziliśmy jeden z najbardziej znanych sierocińców dla słoni, a po przyjeździe zobaczyliśmy słonie poprzywiązywane łańcuchami poganiane kijami i kolcami, odtąd zawsze robimy dokładny wywiad na temat miejsca do którego się wybieramy. Kiedy zaczęłam przygotowywać wstępny plan podróży po Tajlandii wiedziałem, że muszę zatrzymać się w Chai Lai Orchid. Widziałem na instagramie wiele zdjęć i opisów tego miejsca, i nie mogłem uwierzyć, że to miejsce istnieje naprawdę. Zadziwiająco wszystkie opinie były pozytywne, wszyscy chwalili sposób traktowania słoni, a także samo miejsce, jako dobry przystanek podczas zwiedzania północnej Tajlandii.

Skoro nie udało nam się znaleźć żadnych negatywnych wypowiedzi, po przeczytaniu o ich misji wiedzieliśmy, że musimy odwiedzić to wyjątkowe miejsce, które nas później totalnie zauroczyło. Chai Lai Orchid to prawdziwe „santktuarium słoni”, w którym słonie mogą swobodnie chodzić, gdzie chcą, od rzeki, po dżunglę, ale zawsze wracają na kolację i zostają na noc.


Nasz pobyt w Chai Lai


Do Chiang Lai Orchid dotarliśmy akurat w porze karmienia słoni. Początkowo nieśmiale podchodziliśmy, w końcu to olbrzymie zwierzęta. Zaczęliśmy je obserwować w trakcie posiłku, jednakże z każdą chwilą zauważaliśmy, że są one bardzo przyjaźnie nastawione. Przyglądaliśmy się, czy nie mają jakichś ran, czy blizn, które mogłyby wskazywać na złe traktowanie. Obserwowaliśmy także ich opiekunów (mohout), nie mieli żadnych pałek, ani innych przyrządów mogących służyć poganianiu tych olbrzymów. Wszystko było tak, jak wcześniej czytaliśmy, nie zaobserwowaliśmy żadnych śladów przemocy względem zwierząt. Kolejne godziny tylko to potwierdzały. Słonie zachowywały się w stosunku do swoich opiekunów dosłownie jak pieski, chodziły za nimi, reagowały na zawołanie, czasem się przekomarzały. Opiekunowie pozwolili nam nakarmić słonie owocami, co było zarówno dla Lelci jak i dla nas ogromną frajdą. Nigdy wcześniej nie mieliśmy możliwości tak blisko podejść do słoni. Owszem widzieliśmy je wielokrotnie na safari, czy w zoo, ale to jest zupełnie inne przeżycie.

Zanim się ściemniło zostaliśmy przewiezieni przez obsługę do drugiej części ośrodka tzw. „River Side”, oddalonej o jakieś 15 minut spacerem, w której znajdował się zarezerwowany przez nas domek. To ich druga lokalizacja, jest mniejsza ale powiedziałabym, że lepsza dla rodzin z dziećmi. Po dojechaniu na miejsce Lelcia dołączyła do bawiącej się nad rzeką córeczki właściciela tej części ośrodka. Na kolację w restauracji znajdującej się na terenie ośrodka zjedliśmy pyszny Pad Thai z krewetkami. Potem poszliśmy spać do naszego domku, podekscytowani nowym dniem.

Następny dzień rozpoczęliśmy od „Morning Call”. Tutaj to taka tradycja, że rano słonie przychodzą na przekąski. W tym czasie możemy je karmić arbuzami i bananami. Oczywiście nad wszystkim czuwa opiekun słonia. Można też zamówić tacę ze śniadaniem na taras i przekąski dla słoni aby zjeść z nimi wspólnie śniadanie. Fajnie nie?

Po śniadaniu wybraliśmy się na rafiting, co było niezłym urozmaiceniem dnia. Jednak o wiele ciekawsza atrakcja czekała na nas po powrocie!

Kąpiel w rzece ze słoniami. W trakcie zabawy, w rzece z 65 letnim słoniem imieniem Seeway, Mahouts, czyli opiekun słonia opowiedział nam więcej o słoniach i o tym, jak się nimi opiekują. Czy wiesz, że słonie mogą zjeść do 200 kg jedzenia dziennie?

I muszą codziennie chodzić około 15 km, aby zachować zdrowie i sprawność?

Nauczyli nas, jak do nich podejść, czego nie robić i jak się do nich zwracać, używając lokalnych wyrażeń. Wszyscy opiekunowie zajmujący się słoniami w ośrodku pochodzą z miejscowej wioski Karen. Większość z nich na początku jest nieśmiała, ale wszyscy uwielbiają poznawać nowych ludzi i ćwiczyć angielski! Pozytywne interakcje z turystami wzmacniają ich poczucie wartości i pomagają uprzyjemnić dzień.


Na koniec naszego pobytu wróciliśmy do pierwszej lokalizacji, czuli Mount Side na obiad. Po chwili dołączyły do nas słonie które przyszły na posiłek do ośrodka. Planowaliśmy jechać zaraz po obiedzie do Chiang Mai, ale nie mogliśmy się z nimi rozstać i spędziliśmy tam czas prawie do zachodu słońca.

Niewątpliwym plusem Chai Lai Orchid jest to, że jest to kameralne miejsce, w którym łącznie w obu lokalizacjach mają 22 domki. Nie czulibyśmy się komfortowo w miejscu, które każdego dnia odwiedzają setki gości. Chcieliśmy dowiedzieć się więcej o słoniach i ich opiekunach, więc dla nas to miejsce było najlepszą opcją.


A teraz kilka faktów o Chai Lai Orchid:


  • W Chai Lai Orchid słonie traktowane są, jak członkowie rodziny. Nie ma tu mowy o jeżdżeniu na nich! Każdy ze słoni jest zwierzęciem po przejściach. Były wcześniej wykorzystywane w pokazach, jako słoniowe taksówki, juczne zwierzęta, czy też do ciężkich prac budowlanych i leśnych.

  • Do tej pory Chai Lai Orchid uratowało 15 słoni.

  • Słonie azjatyckie żyją w niewoli od setek lat. Niestety w krajach takich jak np. Tajlandia nie mają już wystarczającego siedliska, do którego mogły by wrócić, aby żyć na wolności…

  • Dzikie słonie żyjące w rezerwatach przyrody są stale narażone na handel i kłusownictwo.

  • Kady słoń żyjący w niewoli ma swojego mahouta, czyli opiekuna. To jedyna osoba, którą słoń posłucha. To osoby specjalnie przeszkolone w pracy ze słoniami. To także część tradycji żyjących tam plemion górskich. Potrafią dbać o zdrowie słoni i komunikować się z nimi.

  • Przez pandemię wielu opiekunów ma problem z wykarmieniem słoni. A one potrzebują zjeść sporo! Średnio jeden słoń zjada 200 kg jedzenia dziennie. Niestety obecnie coraz więcej słoni zaczyna chorować, jest niedożywiona, a w konsekwencji umiera. Chai Lai Orchid wspiera rodziny plemion Karen, aby mogli opiekować się swoimi słoniami, daje im schronienie i prace opiekunom, którzy już nie są w stanie samemu opiekować się swoimi słoniami.

  • Celem Chai Lai Orchid jest stworzenie jak najlepszych warunków do życia dla odratowanych słoni.

Sanktuaria dla słoni


Obecnie istnieje wiele miejsc w Tajlandii, które staja się azylem dla torturowanych słoni. Mowa tu o tzw. „sanktuariach dla słoni”, których coraz więcej powstaje, zwłaszcza na północy kraju. Celem jest odzyskanie słonia np. z cyrku i zapewnienie mu godnego bytu i starości, wyżywienia i opieki. Celowo użyłam słowa odzyskanie, gdyż starają się tych słoni nie kupować, kupując umożliwiliby pozbycie się starego „wysłużonego” słonia i zakup nowego, który zostałby skazany na męki. A tak były właściciel nie dostaje środków na zakup nowego słonia.


W Tajlandii nie ma możliwości prowadzenia pełnego sanktuarium z wystarczającą ilością miejsca dla słoni, możliwością migracji itp… Prawdziwe sanktuarium byłoby miejscem, w którym słonie mogłyby mieszkać w dużym Parku Narodowym z dala od interakcji z człowiekiem. Za to jest kilka sanktuariów głównie na północy Tajlandii, które z reguły starają się pomóc, ochronić słonie i polepszyć ich sytuację.

Odwiedzając tego typu miejsce trzeba jednak mieć świadomość, że „uwolnione” słonie nie mają gdzie wrócić, ich dawne tereny dawno zostały zaadoptowane przez człowieka, ponadto, nie przeżyłyby na wolności bez pomocy człowieka, dlatego wydaje się że taka idea sanktuarium ma sens. Dorosły słoń waży 3-4 tony i potrzebuje dziennie około 200 kg pożywienia. Słonie są roślinożercami. Żywią się bananami, bambusem, trzciną cukrową. Biorąc pod uwagę fakt, że śpią po 4-5 h dziennie, ich bytowanie opiera się na jedzeniu, lub szukaniu pokarmu. Utrzymanie takiego słonia więc sporo kosztuje. Dzięki wpływom z tego rodzaju atrakcji turystycznej placówka ma szansę otoczyć zwierzęta właściwą opieką.

Słonie w Tajlandii


Od wieków słonie w Tajlandii były wykorzystywane przez miejscową ludność i na stałe zapisały się w tajskiej kulturze, mitologii i religii. Wizerunek słonia z człowiekiem na grzebiecie utrwalił się na wielu malowidłach i rzeźbach na ścianach świątyń jako zapis historii. Słonie w Tajlandii uważane są za święte – jest to symbol szczęścia i dobrobytu. Biały słoń jest również symbolem rodziny królewskiej. Jego podobizna znajdowała się również na fladze Syjamu.


Słonie w Tajlandii wykorzystywane były w wojnach do walki z wrogiem, oraz pracy w lesie przy wycince drzew. Powierzchnia lasów z Tajlandii zmniejszyła się do mniej niż 20% w 1992, zaledwie w ciągu niecałych 50 lat. W tych miejscach powstawały kolejne plantacje, pola uprawne, oraz tereny pod zabudowę, a tym samym teren dżungli, który był naturalnym siedliskiem dzikich słoni zmniejszał się. Król ostatecznie zakazał wycinki lasów, choć nielegalnie ten proceder trwa po dziś dzień. Słonie, które nie mogły być oficjalnie przydatne do pracy w lesie zostały wrzucone w świat turystyki i zmuszone do zabawiania turystów. Nie mogły wrócić na wolność bo po pierwsze wychowane w kontrolowanych warunkach nie poradziłby sobie w dżungli. Po drugie, przez wycinkę drzew dżungla zmniejszyła się i dawne siedliska dzikich słoni przestały istnieć.


W Tajlandii żyje wiele słoni, jednakże nie ma tam takiego obszaru, gdzie mogłyby żyć na wolności, dlatego od lat żyją w towarzystwie ludzi. Większość słoni ma swojego opiekuna i to właściwie od tego człowieka w większości zależy jak ten słoń jest traktowany.


Jeżeli w ośrodku spotkacie małego słonia przywiązanego do dużego nie jest to wyraz znęcania się, a troski nad maluchem. Ponieważ słonie mogą poruszać się bez ograniczeń po całym terenie istnieje duże prawdopodobieństwo, że maluch może zgubić się i zostać skradziony, dlatego zwłaszcza na noc przywiązuje się malucha do jego matki.


Warto wiedzieć, że Elephant camps to ośrodki, gdzie słonie wykorzystywane są do przejażdżek lub wykonywania sztuczek. Kiedy właściciele tych miejsc zobaczyli, że sanktuaria przyciągają coraz więcej turystów, zdecydowali się na zmianę nazwy. Teraz często reklamują się jako parki lub sanktuaria, twierdząc, że traktują słonie etycznie. Dlatego tak ważne jest sprawdzenie opinii przed odwiedzeniem tego typu miejsc!!

Ośrodek Chai Lai Ochrid


Ośrodek składa się z dwóch części Mountain View Side i River Side. W Mountain View znajdują się 4 dorosłe słonie i jeden malutki imieniem Ronaldo, natomiast w River Side mieszka tylko jeden 65 letni Seeway. Słonie dla utrzymania dobrej kondycji muszą dziennie pokonywać minimum 15km dlatego zapewne zobaczycie wszystkie słonie w obydwóch lokalizacjach nawet kilka razy dziennie.

Domki dla gości są urządzone bardzo prosto, choć przyznam szczerze, że pozytywnie zaskoczył nas ich standard. Pokój, w którym się zatrzymaliśmy był wyposażony w duże łóżko z wygodnym materacem, oraz dostawką z dodatkowym materacem dla Lelci. Nad łóżkiem, oraz materacem znajdowała się moskitiera, dzięki czemu nie stresowaliśmy się, że nas coś w nocy pogryzie. Dodatkowo w pokoju był wiatrak, woda do picia, łazienka z wanną i prysznicem, oraz duży taras z przestrzenią do chillowania.

Aktywności


W ofercie Chai Lai Orchid jest wiele aktywności, które pozwolą Wam na bliskość ze słoniem, jednakże nie znajdziecie tam przejażdżek na słoniach i podobnych wątpliwych „atrakcji”. Większość odwiedzających Chai Lai zostaje na noc lub dwie, ponieważ mają wiele innych rzeczy do zobaczenia w Tajlandii, ale niezależnie od tego, czy zostaniesz na noc, czy na miesiąc, po prostu wiedz, że masz do wyboru kilka niesamowitych opcji.

  • Niewątpliwą atrakcją jest tzw. „Morning Call” co można przetłumaczyć jako budzenie przez słonia, w rzeczywistości polega to na tym, że rano Wasz domek odwiedza słoń, na tarasie dostajecie dla niego kosze przysmaków (arbuzów, bananów), którymi możecie karmić gościa robiąc sobie z nim miliony zdjęć, a łasuch uwierzcie pozwoli na wiele.

  • Kąpiel ze słoniem, to kolejna okazja by podkarmić łasucha tym razem podczas kąpieli w rzece. Nie liczcie, że uda wam się to zrobić „na sucho”. Chlapanie wodą to podstawa tej atrakcji.

  • Rafting na rzece, czyli spływ na bambusowych tratwach. To około godzinny spływ, w trakcie którego będziecie mogli zaobserwować wiele zwierząt, nie tylko słoni wzdłuż brzegów rzeki, zobaczycie też miejsca, które lokalni mieszkańcy wybrali by w otoczeniu natury zjeść posiłek, oraz rzeczny „street food”. Tu też zamoczycie spodenki...

  • Możecie także wybrać się na trekking w towarzystwie słonia. Mahouts, czyli opiekunowie w trakcie wycieczki przedstawią Wam „instrukcję obsługi” słonia, nauczą podstawowych zwrotów, które pozwolą Wam „sterować” słoniem, opowiedzą jak wygląda opieka nad słoniami. Trzeba przyznać że znajomość języka angielskiego przez opiekunów jest raczej kiepska choć nadal się uczą, więc sporo z tych opowieści będziecie musieli sobie sami dopowiedzieć.

  • Jedno trzeba przyznać, wszyscy opiekunowie słoni, ekipa hotelu są bardzo mili i uczynni, zawsze starają się pomóc, wyjaśnić i nikt nie oczekuje za to dodatkowego wynagrodzenia.

Jedzenie


W obu częściach ośrodka znajduje się restauracja serwująca zarówno pyszne dania, jak i drinki... Ceny są umiarkowane. Niech te zdjęcia wystarczą za odpowiednią rekomendację...

Jak dotrzeć do Chao Lai Orchid?


Najlepiej wyruszyć z Chang Mai, to najbliższe duże miasto w okolicy, ok 60km. Jeżeli macie wynajęty samochód wprowadzacie w nawigację Chai Lai Orchid i jadąc z Chiang Mai po niecałej godzinie jesteście na miejscu. Jeżeli jednak w inny sposób dostaliście się do Chiang Mai, najprostszym sposobem jest skontaktować się bezpośrednio z ośrodkiem, a oni podstawią wam transport w dowolne miejsce, w wyznaczonej godzinie. Najprawdopodobniej będzie to pickup z zadaszoną paką, na której są umieszczone ławeczki, czyli jak normalny Tajski transport.


Możecie też wziąć taksówkę, lub dogadać się z jakimś kierowcą... cena za taka usługę, w zależności od Waszych umiejętności targowania się wyniesie ok 1000THB.

Jeżeli chcecie trochę przyoszczędzić możecie z przystanku naprzeciw targu Chiang Mai Gate przejechać autobusem do Mae Wang, autobus jeździ co godzinę, za ok 4THB i stamtąd ostatnie 10 km taksówką za ok 200THB. Pamiętajcie, żeby nie spotkała Was niespodzianka cenę trzeba wynegocjować przed wyjazdem.


Personel Chai Lai Orchid


Warto wiedzieć, że personel Chai Lai Orchid mówi w różnym stopniu po angielsku. W rzeczywistości niektórzy z nich uczą się angielskiego jako trzeciego lub czwartego języka. Spotkałem pracującą tu dziewczynę, która uczyła się tu piątego języka!


Chai Lai Orchid to nie tylko ośrodek i miejsce opieki nad słoniami, ale także miejsce pracy dla dziewcząt i kobiet znajdujących się pod opieką organizacji non-profit Daughters Rising (ci sami właściciele są właścicielami Chai Lai Orchid i organizacji non-profit). Daughters Rising jest organizacją non-profit, która wspiera zagrożone dziewczęta i kobiety poprzez edukację, zatrudnienie i pomoc, aby zapobiegać handlowi ludźmi i wyzyskowi w swoich społecznościach. Chai Lai Orchid zapewnia zakwaterowanie, wyżywienie i utrzymanie wszystkim swoim pracownikom. Każdy nasz pobyt w tym miejscu, każda darowizna, czy wolontariat przyczynia się do poprawy bytu tych młodych kobiet.


„Handlarze ludźmi polują na najbardziej zdesperowanych i bezbronnych. Aby zakończyć tę nieludzką praktykę, musimy zrobić więcej, aby chronić migrantów i uchodźców – a zwłaszcza młodych ludzi, kobiety i dzieci – przed tymi, którzy wykorzystaliby ich tęsknotę za lepszą, bezpieczniejszą i bardziej godną przyszłością.

Sekretarz Generalny Ban Ki-moon


Więcej na ten temat znajdziesz na www.daughtersrising.org


Podsumowując


Na szczęście świadomość ludzka w temacie słoni, rozwinęła się na tyle na przestrzeni ostatnich kilku lat, że większość osób zdaje sobie sprawę z tego że przejażdżki na słoniach albo śmieszne sztuczki wykonywane przez słonie podczas tak znanych elephant show, są okupione cierpieniem słoni…warunki, w których są przetrzymywane, łańcuchy, okrutne techniki szkolenia, izolowanie słoniątek od ich matek….


Niestety słonie to bardzo dochodowy interes w Tajlandii więc nadal znajdziecie tutaj miejsca, które oferują przejażdżki na słoniu, elephant show albo te które zmieniły nazwę na „sanktuarium” a ta naprawdę kontynuują stare praktyki…. Dlatego zawsze przed odwiedzeniem tego typu miejsc zróbcie dokładny wywiad, aby nie stać się częścią niechlubnego procederu powodującego cierpienie zwierząt.


Wiedzcie, że słonie są bardzo towarzyskie, ale też bardzo szybko uzależniają się od człowieka. Raz nauczone tego, gdzie jest jedzenie, wracają w te same lub podobne miejsce.


Spotkanie ze słoniem na żywo to niesamowite doświadczenie. Polecam je każdemu w takiej właśnie formie.


 

Copyright ©2020 by WhereTravelMarta&Lea. Design JB