• Marta Burzyńska

KARMIENIE DZIECKA W CZASIE PODRÓŻY - JAK TO ROBIMY?


O to jak radzimy sobie z karmieniem Lelci w trakcie podróży dostaję bardzo wiele pytań. Postanowiłam spisać wszystkie nasze "patenty" w jednym miejscu :) Każdy rodzic zdaje sobie sprawę, że nie ma chyba nic gorszego jak urlop spędzony z problemami żołądkowymi, zwłaszcza kiedy podróżujemy z maluchem.


Przed wyjazdem na egzotyczne wakacje babcie suszą Nam głowy ale i sami mieliśmy sporo wątpliwości. W końcu inna flora bakteryjna, inna kuchnia, inne smaki. Pojawia się więc podstawowe pytanie "co będzie dziecko jadło w czasie podróży?". Jeżeli karmisz malucha piersią lub mlekiem modyfikowanym nie jest to skomplikowana sprawa, o tyle przy rozszerzaniu diety pojawia się wiele pytań. „Czy w Azji/Ameryce kupię słoiczki”, „Co w ogóle dziecko będzie tam jadło, przecież to zupełnie inna kuchnia, inne smaki” , „Jak gotować ulubione dania naszemu dziecku w hotelu”, "Czy nie zaszkodzi jedzenie na mieście naszemu dziecku". Istny zawrót głowy. Nam również te pytania towarzyszyły przed wyjazdami do nowych miejsc, i w sumie pojawiają się w dalszym ciągu. Ale spokojnie, skoro my zawsze znajdujemy coś w różnych zakątkach świata dla siebie do jedzenia, to i dla malucha też coś się znajdzie. Warto jednak przestrzegać kilku zasad, które u nas sprawdzają się zawsze, tak aby jeść lokalne jedzenie, ale nie nabawić się problemów żołądkowych.

My akurat mamy to wielkie szczęście, że trafił nam się mały smakosz i z chęcią próbuje to, co my jemy. Więc nie musimy szukać jakichś specjalnych, czy ulubionych dań, a najczęściej dostaje coś od nas. Wielu z nas Azja kojarzy się, ze straganami z ulicznym jedzeniem na każdym kroku, inną florą bakteryjną, do tego brak sanepidu, czyli samo zło i zagrożenia dla naszego biednego maleństwa. Lecąc do Ameryki, czy do Azji nie obawialiśmy się problemów żołądkowych, nigdy wcześniej ich tam nie mieliśmy, co jest najśmieszniejsze o wiele częściej zdarzają się nam w Polsce, która wydaje się być całkowicie bezpieczna. Także jak to się mówi „najciemniej pod latarnią”. Spokojnie w Azji czy innym zakątku świata też są dzieci, rosną zdrowe, więc naprawdę nie ma powodów do paniki. Na całym świecie zawsze znajdziemy jakieś świeże owoce, jogurt, czy mleko z płatkami. Najczęściej zatrzymujemy się w hotelach lub innych miejscach noclegowych o rozsądnym standardzie i często na śniadaniach znajdujemy te same produkty, które na co dzień jadamy w domu, no dobra, po jakimś czasie brakuje nam naszych polskich wędlin, czy chleba, ale za to jak później smakują po powrocie ☺


Poniżej spisałam dla Was nasze patenty "jedzeniowe" w trakcie podróży. Co robimy aby dziecko było najedzone, a jednoczenie nie miało problemów z żołądkiem.


KARMIENIE NIEMOWLAKA


Podróżując z niemowlakiem kwestia żywienia to najprostsza sprawa. Z reguły maluch do 6-7 miesiąca je tylko mleko, więc albo karmimy je piersią, albo butlą z mlekiem modyfikowanym i nie musimy specjalnie wyszukiwać smakołyków. W większości krajów świata mleko modyfikowane kupicie bez problemu na miejscu. W Azji świetnie zaopatrzone są sklepiki 7eleven (coś jak nasza żabka), w których kupicie nie tylko mleko ale również większość podstawowych produktów dla maluchów (w Tajlandii znajdziecie nawet Tesco). Ja akurat zawsze biorę ze sobą zapas mleka, raz miałam sytuację gdy w Chorwacji zabrakło nam naszego, kupiłam tej samej marki, ale z innej serii bo nasze nie było dostępne i kompletnie Lelce nie podeszło i nie chciała za bardzo go jeść.

WODA BUTELKOWA


Woda butelkowa to absolutna podstawa w gorących klimatach, trzeba jej dużo pić aby prawidłowo się nawadniać. Nigdy, ale to absolutnie nigdy nie pijcie innej wody niż z fabrycznie zamkniętych butelek. Często się zdarza, że butelki są ponownie napełniane kranówką i sprzedawane jako oryginalne. Podczas zakupu wody butelkowanej zwracajcie zatem szczególną uwagę na to, czy przy korku nikt wcześniej nie majstrował! Unikajcie też napojów typu lemoniada sporządzanych na bazie wody mogącej pochodzić z kranu, oraz kolorowych soków i napojów z dystrybutorów na stołówkach. Starajcie się również unikać napojów podawanych z lodem, nigdy nie wiadomo z jakiej wody został ten lód zrobiony. Podróżując z maluchem warto zabrać ze sobą kubek niekapek, albo mały bidonik, do którego w każdej chwili możemy przelać wodę do picia. Ważne żeby miał zatyczkę i aby ustnik lub słomka nam się nie brudziły. Mleko z proszku zawsze robię z wody mineralnej, dodatkowo przegotowanej.


ŚWIEŻE SOKI I WODA Z KOKOSA


Azję i Karaiby kocham za soki ze świeżych owoców dostępne na każdym kroku, oraz kokosy, które są idealnym napojem na ochłodę. Pamiętajcie o tym, aby pilnować żeby nie dodawali wam do nich kostek lodu. Lea polubiła również wodę z kokosa, którą uwielbia pić, zresztą miąższem również nie gardzi. Smak takiej wody jest absolutnie nie do podrobienia, żadne dostępne w Polsce odpowiedniki nie są w stanie zastąpić świeżo zerwanego kokosa, przy nas otworzonego za pomocą tasaka.

COCA-COLA


Nie od dziś wiadomo, że Coca cola jest świetna na wszelkie problemy żołądkowe. Mama nadzieję, że tym stwierdzeniem nie narazimy się zwolennikom zdrowego odżywiania i absolutnie nie nakłaniam abyście ją podawali swoim dzieciom, Lea praktycznie nie pije słodkich napojów, a na codzień do picia daje jej wodę mineralną. Jednak egzotyczne podróże są tą wyjątkową sytuacją, kiedy pozwolam się jej napić coli. Sami na co dzień unikamy słodkich napojów, ale musimy stwierdzić, że są one skuteczne w profilaktyce zatruć pokarmowych, zawsze jak pojawiają się problemy żołądkowe to butelka coli jest najlepszym lekarstwem. Nie próbowaliście?Polecam (tylko trzeba jej naprawdę dużo wlać w siebie).


JEDZ TAM GDZIE MIEJSCOWI


Jedz tam, gdzie jedzą tłumy lokalsów. Oblegane miejsca to gwarancja dobrego, świeżego i bezpiecznego jedzenia. Pamiętajmy miejscowi tez chorują i ulegają zatruciom pokarmowym, dlatego też unikają miejsc w których jedzenie jest niesmaczne i wątpliwej jakości. Zasada ta sprawdza się zarówno w restauracjach, barach jak i popularnych street foodach. Jeżeli nie wiecie gdzie iść zjeść, warto zawsze zapytać miejscowych, nas takie rekomendacje nigdy nie zawiodły, a często trafialiśmy na prawdziwe perełki. Uważnie wybierajcie ulicznych sprzedawców, nie chcę Was tu zniechęcić do tego typu stołowania się. Warto jednak upewnić się, że dania są serwowane w higieniczny sposób, a miejsce z którego sprzedawany jest posiłek jest czyste, zadbane i dobrze utrzymane. Zwróćcie również uwagę na samego sprzedawcę. Na to, czy jest czysty, czy nie kicha, kaszle lub pali papierosy podczas przygotowywania Waszego posiłku.

DAWAJ DZIECKU OWOCE


W Azji na każdym kroku kuszą nas kolorowe stragany ze świeżymi owocami. I rzeczywiście trzeba przyznać, że nigdzie tak dobrze nie smakują jak w egzotycznych krajach, gdzie dojrzewają w naturalny sposób, a nie jak te importowane do Europy i sztucznie dojrzewające. Mango, banany, arbuzy, pomarańcze, dragon fruity, czy papaje, kuszą na każdym kroku, przed ich zjedzeniem należy pamiętać żeby je umyć w butelkowanej wodzie, nie kupować ich obranych i pokrojonych w kawałki na street foodach, a jeżeli już musicie to wybierajcie pewne źródła. Mimo wszystko i tak lepiej je opłukać wodą butelkową.


SŁOICZKI I MUSY OWOCOWE W SASZETKACH


Nie daliśmy się zwariować i nie zabieramy ze sobą słoiczków, po pierwsze Lea niebyt je lubi, pod drugie sporo ważą i zajmują dużo miejsca w walizce. Biorę za to kilka saszetek musów owocowych, które są poręczniejsze, lżejsze i czasem ratują w sytuacjach kryzysowych. Moim zdaniem nie ma sensu noszenia się ze słoiczkami, wszędzie znajdziemy miejsce które serwuje ryż, makaron, warzywa gotowane na parze, czy ryby. Więc bez nich damy sobie radę i na pewno znajdziemy coś, co nasze dziecko będzie jadło z apetytem.


OSTROŻNIE DOBIERAJ TO CO JESZ


Ostrożność w doborze tego co będziecie jeść i unikanie spożywania zimnych półmisków mięsnych, potraw w formie bufetu, które nie wiadomo jak długo leżały na stole, dań z majonezem, surówek z warzyw, niedogotowanych jajek, tatara czy surowych owoców morza, które mogą być zanieczyszczone i doprowadzić do zatrucia! Unikajcie również niepasteryzowanego mleka i produktów z niego przyrządzanych. Starajcie się wybierać dania podawane na gorąco i zawsze przed konsumpcją sprawdzajcie, czy zamówiony przez Was posiłek jest dostatecznie ciepły.

MYJ RĘCE SWOJE I SWOJEGO DZIECKA PRZED KAŻDYM POSIŁKIEM


Ta żelazna zasada obowiązuje bowiem zawsze i wszędzie, nie tylko w naszych domach na co dzień, ale przede wszystkim na drugim końcu świata gdzie jesteśmy narażeni na wiele bakterii ! Najprostszy sposób na przenoszenie bakterii i innego rodzaju świństw do naszych ust są właśnie brudne ręce. Obowiązkowo myjcie ręce w czasie podróży tak często, jak tylko jest to możliwe, najlepiej w wodzie z mydłem, a jeżeli nie macie takiej możliwości to chociaż użyjcie jednego ze środków higienicznych do odkażaniem rąk takich jak żele antybakteryjne czy chusteczki na bazie alkoholu. Sama kiedyś popełniłam błąd, umyłam ręce wychodząc z hotelu i wydawały mi się czyste przed jedzeniem, w końcu myłam je 5 minut wcześniej. Zjadłam zamówione grillowane krewetki obierając je rękoma, a na drugi dzień miałam problemy żołądkowe. Na szczęście w tym wypadku cola pomogła.

NIE ZAPOMNIJ O PODRĘCZNYM SPRZĘCIE DO JEDZENIA DLA MALUCHA


Jak Lea była malutka zabieraliśmy ze sobą 4 buteleczki na mleczko, w dwóch zawsze woziliśmy wodę, z której mogliśmy je przygotować, dodatkowo trafionym pomysłem są pojemniki na mleko modyfikowane, z których mogłam wsypać wcześniej odmierzone porcje mleka do butelki. Z czasem do tego zestawu dołączył kubek niekapek na wodę i śliniak (najlepiej gumowy taki z którego łatwo wszystko chusteczką wytrzecie). Dodatkowo warto zabrać kilka malutkich pojemników na jedzenie, w których będziecie mogli mieć drobne przekąski, owoce, chrupki, jakieś suchary, czy ciasteczka. Ja do tego zestawu zabieram jeszcze małą łyżeczkę i widelczyk.

Od czasu jak mała je stałe posiłki praktycznym rozwiązaniem jest termosik marki B-box, do którego mogę zabrać posiłek wcześniej przygotowany w domu z produktów które sami wybraliśmy (np. zupa, makaron z sosem, czy jogurt z owocami). Take dania jakie lubi nasze dziecko i zje je z apetytem. Rozwiązanie to sprawdza się zwłaszcza w miejscach, gdzie ciężko o jakąś restaurację z jedzeniem np. w górach, czy nad jeziorem. Ale i również w żłobku, czy na dłuższym spacerze.

Do tego zestawu mamy również tej samej marki termo butelkę ze słomką, która sprawdza się zarówno latem jak i zimą, trzymając temperaturę ciepłych napojów do 6 godzin, a zimnych do 8 h. Jest w tym zestawie także miseczka/kubek - dwa w jednym, w której możemy podać dziecku zupę, lub płatki z mlekiem, a dzięki dołączonej specjalnej słomce mocowaną na krawędzi można z niej pić. Dodatkowo moim ulubionym rozwiązaniem jest specjalna wkładka, po założeniu której, miseczka zamienia się w kubek „niewysypek” idealny na drobne przekąski w domu i w podroży. W ostatnim czasie do grona obowiązkowych akcesoriów do jedzenia i picia dołączył też bidon ze słomką, oraz kubeczek treningowy.

PRZYZWYCZAJAJ OD MAŁEGO DO RÓŻNYCH SMAKÓW


Jeżeli planujecie z maluchem częste podróże to przyzwyczajajcie go do różnych smaków. Dajcie mu próbować swoich dań. Zabierzcie czasem do restauracji, dajcie spróbować dania kuchni japońskiej, chińskiej, tajskiej, hiszpańskiej, niech maluch przyzwyczaja się do różnych smaków. Jeżeli dziecko będzie przyzwyczajone jeść tylko rosołek, pomidorową i kotlecik z ziemniaczkami od babci, to ciężko będzie mu się przestawić na jedzenie innych dań podczas wyjazdu. Daj próbować dziecku różne smaki, nawet jeśli Ty czegoś nie lubisz to nie oznacza, że Twój maluch też tego nie zje. Może się okazać, że pietruszka, szczypiorek, czy sałata, czego ja nie znoszę, moja córka będzie uwielbiać.

JEŚLI TWOJE DZIECKO LUBI ZACHODNIĄ KUCHNIĘ, NIE MĘCZ GO NA SIŁĘ LOKALNYM JEDZENIEM


Jeżeli Twoje dziecko lubi spaghetti, pizzę, frytki, czy naleśniki pozwól mu to jeść na wakacjach i nie męcz na siłę lokalną kuchnią. Łatwiej tego typu restauracje znajdziecie w większych miastach, czy popularnych kurortach. Jeżeli masz na pokładzie niejadka, to lepiej dać mu do jedzenia to, co masz pewność, że zje niż kombinowanie ze smakami na siłę. Choć czasem te dobrze nam znane dania, w Azjatyckim wydaniu mogą przyprawić o zawrót głowy i nie zawsze sprostać naszym oczekiwaniom. Smak też może być odmienny od tego, który znamy, kwestia doprawienia i dostępności składników innych niż u nas.

WEŹ Z DOMU LUB HOTELU PRZEKĄSKI


Jeżeli planujecie samochodową wyprawę jest to dużo prostsze i możecie więcej rzeczy zapakować do auta, w tym ulubione przekąski Waszego dziecka: chrupki, płatki do mleka, kabanosy, itp. w zależności co Wasz maluch lubi. Troszkę gorzej jak jesteście z jedną mała walizką na wakacjach i nie ma w niej miejsca na zbędny bagaż. Wtedy zawsze możemy zabrać ze śniadania słodką bułkę, jogurcik, czy jakiś owoc i dać je w ciągu dnia jak dziecko zgłodnieje. Oczywiście nie chodzi tutaj o zabierania z restauracji prowiantu dla całej rodziny, na cały dzień bo tego nie pochwalam, ale dla malucha taka drobna przekąska podczas zwiedzania, jak nic innego nie będziecie mieć pod ręką, może Wam” uratować” życie.

Więc porad na temat podróży z dzieckiem przeczytacie w naszej książce "Podróże z dzieckiem" kliknij tutaj.