PATAGONIA CO ZOBACZYĆ - MOJE TOP 8 MIEJSC !
- Marta Burzyńska

- 2 gru 2024
- 14 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 6 sty

Patagonia jest jednym z najpiękniejszych zakątków na świecie. Ta rozległa i surowa kraina położona na południowym krańcu Ameryki Południowej, obejmująca tereny Argentyny i Chile. Rozciąga się od Andów aż po wybrzeża Oceanu Atlantyckiego i Spokojnego, zachwycając niezwykłą różnorodnością krajobrazów. Przyciąga zarówno surowym, pięknem, jak i ogromną różnorodnością krajobrazów. Od najwyższych szczytów Andów, przez potężne lodowce, niemal bezludne przestrzenie patagońskiego stepu po krystalicznie czyste jeziora. Krajobraz Patagonii sprawia wrażenie nieokiełznanego i pierwotnego, co potęguje poczucie wolności i kontaktu z naturą.
Patagonia jest również krainą dzikiej natury. Można tu spotkać guanako, nandu, kondory andyjskie, pumy oraz kolonie pingwinów na wybrzeżu. Klimat Patagonii jest chłodny i zmienny, a pogoda potrafi zmieniać się kilka razy w ciągu jednego dnia.
Nazwa Patagonia oznacza w wolnym tłumaczeniu „Kraina dużych stóp”. Legendy mówią, że sławny odkrywca Ferdynand Magellan i jego załoga po przybyciu w te regiony spotkali plemię olbrzymów o nieproporcjonalnie dużych stopach, które nazwali Patagonami, czyli wielkimi stopami. Legendy mają oczywiście to do siebie, że są luźną interpretacją rzeczywistości, ale niewątpliwie dodają uroku naszemu życiu i wprowadzają do niego aurę tajemniczości.
Patagonia oraz Ziemia Ognista, rozciągające się na terytorium Argentyny (około 75%) i Chile (około 25%), dla wielu podróżników są spełnieniem największych marzeń. Trudno się temu dziwić, krajobrazy tego regionu zachwycają swoją dzikością i należy do najpiękniejszych na świecie. Znana z surowych warunków, zmiennej pogody i ogromnych przestrzeni, Patagonia jest prawdziwym rajem dla miłośników przygody i natury. My również od dawna marzyliśmy, aby odwiedzić te tereny i niedawno udało nam się je spełnić. Jakie miejsca warto zobaczyć podczas podróży po Patagonii? Poniżej znajdziecie 8 naszych propozycji.

Patagonia, co warto zobaczyć ?
1. Lodowiec Perito Moreno
Lodowiec Perito Moreno jest najsłynniejszym i najłatwiej dostępnym lodowcem Patagonii. Potężne bloki lodowe jednocześnie zachwycają i napawają grozą. Perito Moreno położony jest w prowincji Santa Cruz na południowym krańcu Parku Narodowego Argentina Los Glacieres. Jest jednym z 48 jęzorów lądolodu Patagońskiego, który jest największym lądolodem na świecie po Antarktydzie i Grenlandi! Lodowiec Perito Moreno jest jednym z niewielu lodowców na świecie, który się nie kurczy, a stale rozrasta. Szacuje się, że ten gigant rośnie nawet o 2 metry w ciągu doby. Jego wymiary robią ogromne wrażenie. Lodowiec Perito Moreno zajmuje około 258 km² powierzchni, ma 30 km długości, a jego czoło wznosi się na 60–70 metrów ponad poziom jeziora Argentino, przy czym jest to jedynie jedna trzecia całkowitej wysokości lodowca, ponieważ pozostała część znajduje się pod wodą.
Lodowiec jest w ciągłym ruchu i może to zaobserwować każdy, kto odwiedzi to miejsce. Ciśnienie oddziałujące na wyższe warstwy lodu sprawia, że wielkie bryły lodu odrywają się i co jakiś czas stopniowo odłamują się i z wielkim hukiem wpadają do znajdującego się poniżej jeziora Argentino, takie zjawisko zwane jest cieleniem lodowca i zdarza się dość często. Dźwięk, który temu towarzyszy jest naprawdę niesamowity. Na brzegach jeziora widać ślady poziomów wody sprzed lat. Nie wolno podchodzić zbyt blisko czoła lodowca ze względu na fale wywoływane przez spadające bryły lodu.
Urok lodowca Perito Moreno trudno opisać. Jego lodowe masy, połyskujące wieloma odcieniami błękitu, oraz potężne bryły lodu odrywające się od czasu do czasu, przyciągają wzrok i potrafią zachwycać przez długie godziny. To właśnie chęć zobaczenia Perito Moreno przyciągła mnie do Patagonii. I uważam, że jest to jedno z najpiękniejszych miejsc jakie w życiu widziałam.

Informacje praktyczne:
Po parku poruszać można się wyłącznie po udostępnionych szlakach, które w całości prowadzą po metalowych pomostach. Łącznie wszystkie pomosty mają 3,5 km długości. Obejście całej trasy zajmuje około 2 godziny. Oczywiście wszystko zależy od tego, jak często będziecie zatrzymywać się na robienie zdjęć. A nie da się ukryć, że lodowiec jest niezwykle fotogeniczny i piękny. Nigdzie indziej do tej pory na świecie nie spotkaliśmy tak nieskazitelnie błękitnego lodowca. Widoki są naprawdę wspaniałe zwłaszcza w słoneczne dni, kiedy lodowiec mieni się różnymi odcieniami niebieskiego. My zatrzymywaliśmy się praktycznie co kawałek.
Oprócz spaceru wyznaczonymi kładkami i możliwości podziwiania lodowca z odległości kilkuset metrów z platform widokowych, można skorzystać z dodatkowych aktywności. Można wybrać się na trekking po lodowcu z przewodnikiem, lokalne biura podróży oferują trzy rodzaje wycieczek na lodowiec, w zależności od wieku i kondycji fizycznej.
Najczęściej wybieranym punktem startowym do odwiedzin lodowca Perito Moreno jest El Calafate. Malowniczo położone miasteczko nad jeziorem Argentino, oddalone o około godziny drogi od Parku Narodowego Los Glaciares, gdzie znajduje się lodowiec.
Wejście do Parku Narodowego Los Glacieres kosztuje 12 000 ARS. Za dzieci do 5 roku życia nie płaci się. Jeśli chcecie dwa razy odwiedzić park to na każdy dzień trzeba kupić osobny bilet, ale zachowując bilety z dnia poprzedniego, na kolejny kupicie z 50% zniżką. Więcej o lodowcu Perito Moreno przeczytacie we wpisie LODOWIEC PERITO MORENO - PERŁA ARGENTYŃSKIEGO PARKU NARODOWEGO LOS GLACIERES.

2. El Chalten i Fitz Roy
Kolejnym miejscem, które zdecydowanie warto uwzględnić podczas podróży po Patagonii, jest El Chaltén. Niewielkie miasteczko, które mimo swoich skromnych rozmiarów wyróżnia się niezwykłą panoramą otaczających je patagońskich gór, uznawanych za jedne z najpiękniejszych na świecie. Droga prowadząca do El Chalten, to jeden wielki photo spot. Można zatrzymywać się dosłownie co kawałek. Przed samym wjazdem do miasteczka jest też parking, gdzie można się zatrzymać i zrobić kolejnych kilka ciekawych zdjęć. W samym miasteczku również można podziwiać niesamowite widoki na pasma górskie, z charakterystycznym szczytem Fitz Roy. Więc nawet jeśli nie planujecie chodzić po górach to uważam, że warto tam przyjechać choć na jeden dzień.

El Chalten to znakomita baza wypadowa na górskie szlaki. Możliwości trekkingowych, także z noclegiem pod namiotem, jest w tej okolicy bardzo wiele. Są tam malownicze trasy różnego stopnia trudności, prowadzące do ukrytych lagun i lodowców, jednak na szczególną uwagę zasługują dwie trasy prowadzące do baz pod najbardziej znanymi szczytami.
Jedną z nich jest około 20-kilometrowa wędrówka do Laguna Torre. Stosunkowo łatwy szlak, z niewielkimi różnicami wysokości, a jednocześnie niezwykle atrakcyjny pod względem zróżnicowanego krajobrazu. Przez całą trasę towarzyszą widoki, które na długo zostają w pamięci. Laguna Torre zachwyca spektakularną panoramą jeziora, lodowca oraz przy sprzyjającej pogodzie majestatycznego Cerro Torre wraz z okolicznymi górskimi szczytami. Drugim najczęściej wybieranym szlakiem jest wymagająca, ale spektakularna wędrówka do jeziora Lago de Los Tres, położonego u stóp najwyższego i najbardziej spektakularnego szczytu w okolicy Fitz Roy. Na trekking do Lago de Los Tres trzeba przeznaczyć cały dzień, średnio od 8 do 10 godzin w zależności od tempa marszu, warunków pogodowych i liczby przystanków na odpoczynek i robienie zdjęć. Dystans do pokonania w zależności od trasy to 20-25 km w obie strony
Ja zdecydowałam się wyruszyć samotnie na szlak prowadzący do Laguny de Los Tres. Szlak jest długi, około 10 km w jedną stronę. Zdecydowaliśmy, że taka wycieczka z 5 latką była by zbyt męcząca. Więc tata spędził miło dzień w miasteczku z córeczką, a ja wyruszyłam z samego rana w góry. Przyznam szczerze, nie wiedziałam do końca co mnie czeka, bo widziałam sprzeczne opinie na temat stopnia jego trudności. Szlak nie jest najłatwiejszy, jest długi, bo ma około 20 kilometrów w obie strony i około 800 metrów przewyższenia. Ostatni kilometr jest dość stromy (400 metrów przewyższenia) i on tak naprawdę potrafi najbardziej zmęczyć. Myślę, że osoby o średniej kondycji, ale z mocnym samozaparciem bez problemu sobie z nim poradzą.
Początek szlaku jest dość przyjemny i łagodny. W drodze towarzyszą przepiękne widoki. Krajobraz wraz z pokonywaniem kolejnych kilometrów się zmienia. Trasa prowadzi przez niezwykle zróżnicowane krajobrazy - od lasów, przez malowniczą Lagunę Capri, z której pięknie widać Fitz Roy, aż po dolinę rzeki. Kulminacją wędrówki jest strome podejście, po którym nagrodą staje się spektakularny widok na intensywnie błękitne wody Lago de los Tres, otaczające je lodowce oraz potężny masyw Fitz Roya. Mi niestety efekt końcowy nieco popsuły warunki pogodowe - chmury zasłaniające szczyty gór, ale i tak warto było pokonać cały szlak. Będąc już nad Lago de los Tres, warto wspiąć się jeszcze na niewielkie wzniesienie, skąd można podziwiać surową i niezwykle fotogeniczną Lagunę Sucia Jeśli istnieje trekking, który w pełni oddaje dzikość i piękno Patagonii, to właśnie ten. Bez wątpienia jest to jedna z najpiękniejszych tras trekkingowych w Argentynie.




Choć szlak prowadzący do Laguny de los Tres znajduje się podobnie jak Perito Moreno na terenie Parku Narodowego Los Glacieres, to wejście na szlak jest bezpłatne. Szlaki są dobrze oznakowane i intuicyjne, więc trekking bez trudu da się zorganizować samodzielnie, bez wsparcia przewodnika.
Za bazę noclegową w El Chalten wybraliśmy Meraki Lofts, który serdecznie Wam polecamy.
3. Park Narodowy Torres del Paine
Torres del Paine to jedno z najbardziej spektakularnych miejsc w Patagonii i prawdziwa perła chilijskich Andów. Park zachwyca niezwykłą różnorodnością krajobrazów. Od monumentalnych gór z charakterystycznymi granitowymi wieżami Torres del Paine, od których wziął swoją nazwę park, przez turkusowe jeziora i rozległe doliny, aż po potężne lodowce oraz rwące rzeki. To kraina nieustannie zmieniającej się pogody, silnych wiatrów i dzikiej przyrody. Można tu spotkać guanako, kondory, lisy, a przy odrobinie szczęścia także pumy.
Torres del Paine przyciąga miłośników trekkingu z całego świata, oferując jedne z najpiękniejszych szlaków górskich na Ziemi. Doskonale przygotowana i dobrze oznakowana sieć szlaków pozwala odkrywać najciekawsze zakątki parku zarówno podczas krótkich spacerów, jak i wymagających, kilkudniowych wędrówek. Największą popularnością cieszą się kilkudniowe trasy trekkingowe: około 80-kilometrowy szlak „W” oraz dłuższy, liczący około 135 kilometrów trekking „O”, który okrąża cały masyw Paine. Oba szlaki prowadzą przez spektakularne krajobrazy, oferując widoki na potężne granitowe wieże, lodowce, turkusowe jeziora i rozległe doliny, które na długo pozostają w pamięci każdego wędrowca.
Wśród tras jednodniowych na szczególną uwagę zasługuje kultowy trekking do Mirador Las Torres, prowadzący nad turkusowe jezioro u stóp charakterystycznych Wież. Trasa oferuje zapierające dech w piersiach widoki i często stanowi pierwszy lub ostatni dzień słynnego szlaku „W”.
Początek szlaku znajduje się przy Welcome Center w Laguna Amarga, do którego można dotrzeć zarówno samochodem, jak i autobusem. Z centrum powitalnego do właściwego punktu startowego przy Hotelu Las Torres pozostaje jeszcze około 7 km. Odcinek ten można pokonać autobusem, który dowozi turystów bezpośrednio na początek szlaku. Cała trasa w obie strony liczy około 18 km, a jej przejście zajmuje średnio 8 godzin.
Najbardziej wymagającym fragmentem jest końcowe podejście pod sam punkt widokowy u podnóża wież Mirador Las Torres, gdzie teren staje się stromy, a podłoże bywa niestabilne z powodu osypującego się żwiru. Ten odcinek, przypominający wspinaczkę po kamieniach, pokonuje się w około 45 minut. Po drodze znajduje się schronisko i kamping Refugio Chileno, gdzie można odpocząć oraz kupić ciepły posiłek.


Jeśli trekking nie jest Twoją ulubioną formą aktywności, a mimo to chcesz nacieszyć się widokiem imponujących, ośnieżonych szczytów, świetnym rozwiązaniem będzie zwiedzanie Parku Narodowego Torres del Paine samochodem. Przejazd szutrową drogą Ruta Y-290 stanowi atrakcyjną alternatywę dla pieszych wędrówek. Warto wcześniej zatankować auto do pełna, ponieważ stacje benzynowe w okolicy należą do rzadkości.
My, ze względu na ograniczony czas, zdecydowaliśmy się właśnie na tę opcję zwiedzania. Jadąc drogą przez Torres del Paine, ma się wrażenie jazdy przez jeden ogromny punkt widokowy. Krajobrazy zachwycają niemal na każdym kilometrze. Nic dziwnego, że co chwilę zatrzymywaliśmy się, by podziwiać panoramy i zrobić zdjęcia.
Warto zaplanować postoje przy punktach widokowych na Los Cuernos oraz przy intensywnie błękitnych wodach Lago del Toro. Kolejnym ciekawym punktem trasy jest Lago Grey, skąd można wybrać się na krótki trekking do Mirador Ferrier, oferującego widoki na lodowiec Grey. Przejście tego szlaku zajmuje od około 2,5 do 3,5 godziny.
Następny przystanek polecam zrobić Lago Pehoé, nad którym znajduje się schronisko, w którym można coś przekąsić, kupić coś do picia. Jezioro zachwyca niezwykłym, błękitno-turkusowym kolorem wody, szczególnie efektownym w słoneczne dni. W pobliżu rozpoczyna się także łatwy i krótki szlak na Mirador Cóndor, z którego rozciąga się piękna panorama okolic, w tym widok na Hostería Pehoé.
Nie można pominąć również malowniczego wodospadu Salto Grande, do którego dotarcie nie sprawia trudności, od parkingu prowadzi krótka, około 400-metrowa ścieżka. Na uwagę zasługuje także Mirador Lago Nordenskjöld, skąd pośród zieleni można podziwiać monumentalne, skalne ściany wznoszące się nad taflą jeziora.
4. Cabo Virgenes
Cabo Virgenes, to przylądek położony u wejścia do Cieśniny Magellana, na terenie prowincji Santa Cruz w Patagonii. Stanowi on najdalej wysunięty na południowy wschód punkt Argentyny. Jego nazwę można przetłumaczyć jako „Przylądek Dziewic”. W Cabo Virgenes żyje ponad 300 tysięcy pingwinów magellańskich! Jest to druga co do wielkości kolonia w Argentynie, którą można spotkać pomiędzy wrześniem, a marcem. W tym okresie pingwiny przybywają na stały ląd, aby wychować swoje potomstwo. Jest to też najbardziej niekorzystnie położona kolonia pingwinów, przez co niewiele osób tam dociera. Ale tak naprawdę to również wielka zaleta tego miejsca. Zobaczyć pingwiny w ich naturalnym środowisku i to na wyciągnięcie ręki, było jednym z najpiękniejszych przeżyć w naszym życiu. Niesamowite, że byliśmy tam tylko my i pingwiny. Momentami zastanawialiśmy się kto kim był bardziej zaciekawiony? My pingwinami? Czy pingwiny nami? Z parkingu prowadzą wytyczone ścieżki, przy których spotkać można wiele pingwinów, można też zejść na plażę.

Warto również zajrzeć do latarni morskiej, która znajduje się zaledwie kilka kilometrów dalej, na wzgórzu obok klifu z pięknym widokiem na Atlantyk. Tuż obok niej znajduje się niewielka kawiarnia, gdzie można się ogrzać, napić czegoś lub przekąsić.
Żeby dojechać do Cabo Virgenes z Rio Gallegos mieliśmy do pokonania jakieś 130 kilometrów. Początkowo droga była asfaltowa. Ale na 120 kilometrów musieliśmy zboczyć z Ruty 40 i wjechać na Rutę 1 (drogą szutrową). Nie była to droga, za którymi przepadamy, bo piaszczysto-kamienista, z dużą ilością wybojów. Z małymi kamieniami, które co chwilę strzelały pod kołami i uderzały w karoserię. Maksymalna prędkość z jaką daliśmy radę poruszać się to 70km/h i to już była bardzo duża prędkość jak na tą drogę, często trzeba było szybko zwalniać na wybojach.


5. Półwysep Valdes
Półwysep Valdes jest jednym z najważniejszych rezerwatów dzikiej przyrody w Argentynie. Okolice półwyspu to tereny lęgowe wielorybów, fok, pingwinów, słoni i lwów morskich. Gnieżdżą się tam również tysiące ptaków, w tym pelikany, kormorany i ostrygojady, Na wielkich równinach półwyspu żyją gwanako, strusie nandu, mary, lisy, pancerniki i inne rzadko spotykane gatunki zwierząt. Wzdłuż 200 kilometrowego pasa wybrzeża mieszka około 40 tysięcy słoni morskich. Poza Antarktydą jest to ich jedyna kolonia, do której można dotrzeć pieszo. W 1999 roku półwysep został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO. Sam półwysep to dość duży niezagospodarowany teren z najniżej położonym punktem Ameryki Południowej, znajdującym się 40 metrów poniżej poziomu morza, na którym znajduje się punkt informacyjny oraz niewielkie muzeum.
Większość plaż to tereny chronione. Niestety tu w przeciwieństwie do Cape Virgenes, gdzie spacerowaliśmy wśród tysięcy pingwinów, możemy poruszać się jedynie po wyznaczonych ścieżkach. Nie można zejść na plażę. Można jedynie podziwiać widoki i obserwować zwierzęta ze specjalnie przygotowanych platform widokowych na Punta Norte i Caleta Valdes, gdzie są dwa rezerwaty.
Informacje praktyczne:
Półwysep Valdes znajduje się 45 km od Puerto Madryn. Wjazd na Półwysep Valdés jest płatny 12 000 ARS za osobę dorosłą i 6000 ARS za dziecko (ceny mogą ulec zmianie). Odległości są naprawdę duże. Pełna pętla dookoła półwyspu to około 400 kilometrów. Przy czym większość pokonuje się szutrowymi drogami.Najlepiej przyjechać tam na wiosnę, czyli w okresie od września do listopada, kiedy trwa okres godowo-lęgowy i przedstawiciele wszystkich gatunków są w zatoce.

6. Punta Arenas
Punta Arenas jest najdalej położonym na południe miastem, na świecie (na stałym kontynencie). Często mówi się tak także o Ushuaia, ale ono leży już na wyspie, gdy Punta Arenas jest nadal na stałym lądzie. Miasto rozwija się głównie dzięki wydobyciu ropy naftowej i handlowi, a w ostatnich latach coraz większą rolę w lokalnej gospodarce odgrywa turystyka.
Sercem Punta Arenas jest reprezentacyjny Plaza de Armas, otoczony eleganckimi budynkami i pałacykami, na którego środku stoi pomnik Ferdynanda Magellana. Wśród atrakcji wartych odwiedzenia znajduje się Museo Nao Victoria, gdzie można zobaczyć repliki historycznych statków związanych z odkrywaniem i kolonizacją Patagonii. Bilet wstępu kosztuje 5000 CLP (21 z) za osobę dorosłą i 2000 CLP (8,5 zł) za dziecko.
Ciekawym punktem na mapie miasta jest także Nueva Austral. Browar uznawany za najbardziej wysunięty na południe na świecie. Na spacer warto wybrać się również na Cmenterio Municipal, który zachwyca śnieżnobiałymi nagrobkami i starannie przystrzyżonymi cyprysami. Pobyt w Punta Arenas dobrze uzupełnić pamiątkowym zdjęciem przy napisie „Punta Arenas” oraz przy Monumento al Sur.

Jeśli macie nieco więcej czasu polecam wybrać się do Fort Bulnes. To chilijski fort położony nad Cieśniną Magellana, znajdujący się 62 kilometry (godzina jazdy) na południe od Punta Arenas. Został założony w 1843 roku na skalistym wzgórzu w Punta Santa, na cześć prezydenta Manuela Bulnesa Prieto. Niestety, to co obecnie widzimy, nie są to oryginalne zabudowania, a jedynie ciekawie zrekonstruowany stary fort. W latach 1941-1943 rząd nakazał odbudowę fortu jako pomnika historii. Replika obejmuje kościół, kwaterę kapelana, więzienie, prochownię, pocztę i stajnię. W 1968 roku replikę oficjalnie uznano za pomnik narodowy.
Fort jest przepięknie położony u wybrzeży Cieśniny Magellana, choć dość mocno tam wieje. Suche drzewa wyrzucone na brzeg tworzą niesamowity klimat, a Lelcia skacząc po nich, miała super zabawę. Spacerowaliśmy wzdłuż brzegu, ciesząc się pięknym krajobrazem jaki nas otaczał. Sam w sobie fort jest wart odwiedzania, sporo też można w nim dowiedzieć się o historii regionu.
Będąc w Punta Arenas warto również wybrać się do pingwiniarni - Isla Magdalena Pinguinera. Wycieczka trwa około 5 godzin, po dwie godziny na promie w każdą stronę i godzinę na wyspie.

7. Rezerwat Punta Tombo
Punta Tombo położony jest 165 kilomtrów na południe od Puerto Madryn, z czego 108 kilometrów szutrową drogą. Na terenie rezerwatu żyje największa na świecie kolonia pingwinów Magellańskich, które przybywają tam we wrześniu i zostają do marca. Można tam spacerować wśród tysięcy tych zabawnych ptaków, poruszających się starannie wyznaczonymi „szlakami” łączącymi ich gniazda z morzem.
8. Ziemia Ognista i Ushuaia
Naszą listę „Najpiękniejsze miejsca w Patagonii” zamyka Ushuaia – argentyńskie miasteczko, które leży na południowym końcu Ziemi Ognistej i uznawane jest za wyjątkowe ze względu na swoje położenie. Ushuaia jest najbardziej wysuniętym na południe miastem nie tylko w Argentynie i Ameryce Południowej, ale także na całym świecie. Dalej są już tylko masy lodu Antarktydy. Liczące około 65 000 mieszkańców Ushuaia, znajduje się na Argentyńskiej wyspie Isla Grande de Tierra del Fuoco. Jest stolicą regionu zwanego Ziemią Ognistą, malowniczo położoną nad kanałem Beagle. To prawdziwy koniec świata, dalej jest już tylko Antarktyda… Ushuaia jest słynna również z tego, że to właśnie stąd wyrusza na podbój Antarktydy około 80 procent wypraw. Powód jest prosty: od tego najtrudniej dostępnego kontynentu dzieli miasto zaledwie tysiąc kilometrów. Dodatkowym plusem jest duże lotnisko, które umożliwia transport zarówno turystów, jak i bardziej profesjonalnych „wypraw”.

W Ushuaia warto odwiedzić popularne miejskie muzeum, w którego budynku o ciekawym kształcie ośmiornicy na początku XX wieku znajdowało się więzienie. Ze względu na wyjątkowo odległe i surowe położenie geograficzne w 1896 roku, została tam założona kolonia karna. Obiekt powstawał przez blisko 18 lat, a jego budowę realizowali sami więźniowie.
Do Ushuaia kierowano najniebezpieczniejszych skazańców, licząc na to, że izolacja na krańcu Argentyny skutecznie uniemożliwi im ucieczkę. Więzienie odegrało istotną rolę w rozwoju miasta, a osadzonych można uznać za pierwszych stałych mieszkańców tego obszaru. Ślady tej historii są widoczne w Ushuaia do dziś. W więzieniu działa obecnie muzeum, w którym można zobaczyć oryginalne cele więzienne, poznać realia życia osadzonych, a także zgłębić historię regionu oraz dzieje wypraw antarktycznych, które miały stąd swój początek.
Do historycznych zabytków należy także kolejka wąskotorowa „Tren del Fin del Mundo”. Niegdyś służyła do transportu więźniów oraz do transportu drewna zebranego przez nich w ciągu dnia pracy. Pierwotnie kolejka pokonywała trasę z więzienia w Ushuaia do Monte Susana, gdzie skazańcy z kolonii karnej pozyskiwali różnego rodzaju materiały do budownictwa. W dzisiejszych czasach ożywiono legendę i można się przejechać „Pociągiem Końca Świata”. Obecnie trasa rozpoczyna się na stacji „koniec świata”, około 8 km od Ushuaia. Odcinek jaki pozostał to jedynie 7 km. Przejazd kolejką zajmuje godzinę i jest dość kosztowny, ale i zainteresowanie nią jest dość duże. Nam niestety nie udało się nią przejechać, bo nie było już dostępnych biletów, które trzeba rezerwować z dużym wyprzedzeniem, lub przepłacić w jednej z lokalnych agencji turystycznych, gdyż te agencje wykupują bilety w hurtowych ilościach, by sprzedać organizowane przez siebie wycieczki.

Zaledwie kilkanaście kilometrów od Ushuaia znajduje się Park Narodowy Ziemi Ognistej (Tierra del Fuego), obejmujący obszar około 63 000 hektarów i rozciągający się wzdłuż granicy z Chile. Dawniej tereny te zamieszkiwane były przez Indian Yamana, którzy dotarli na te ziemie ponad 7000 lat temu. Ich życie było nierozerwalnie związane z wodą. Większość czasu spędzali w łodziach, utrzymując się z połowu ryb, fok, wydr oraz krabów. W XIX wieku społeczność ta liczyła ponad 2500 osób, jednak z biegiem lat niemal całkowicie zanikła i dziś praktycznie już nie istnieje.
Park Narodowy Ziemi Ognistej uznawany jest za najbardziej wysunięty na południe park narodowy na świecie. Zachwyca surowym krajobrazem, na który składają się ostre górskie szczyty, lodowce, pradawne lasy oraz bogata fauna. Został utworzony w 1960 roku w celu ochrony wiecznie zielonych lasów coihue (z rodziny bukowatych) oraz wilgotnych, południowych lasów lenga, charakterystycznych dla obszarów górskich. Tutejsze ekosystemy określane są mianem lasów andyjsko-patagońskich.
Park można zwiedzać w kilka godzin samochodem, zatrzymując się w najciekawszych miejscach. My, z uwagi na ograniczony czas, wybraliśmy właśnie tę formę zwiedzania. Pierwszym miejscem jakie odwiedziliśmy w PN Ziemi Ognistej była Bahia Lapataia – malownicza zatoka z pięknym widokiem na Kanał Beagle. To miejsce ma szczególne znaczenie, ponieważ znajduje się tu symboliczny koniec drogi krajowej nr 3, będącej fragmentem najdłuższego systemu dróg na świecie – autostrady panamerykańskiej. Jest to najdalej na południe (na półkuli zachodniej) położony punkt, do którego można dotrzeć samochodem. W pobliżu znajduje się kładka spacerowa, z której można podziwiać okoliczne krajobrazy.
Odwiedziliśmy również słynną pocztę „na końcu świata”, gdzie oprócz wysłania kartki czy zdobycia pamiątkowego stempla można cieszyć się niezwykłymi widokami. Kolejnym klasycznym punktem widokowym jest Ensenada Zaratiegui, a dla bardziej aktywnych ciekawą opcją może być wejście na szczyt Cerro Guanaco.
Z Ushuaia warto także wybrać się na rejs po Kanale Beagle, nad którym położone jest miasto. To niezapomniana przygoda. Z pokładu statku rozciągają się imponujące widoki na Ushuaia, otaczające je góry oraz surowe, dzikie wybrzeże. Podczas rejsu mija się wyspę ze słynną latarnię morską Les Eclaireurs, Estancia Harberton (najstarszą farmę w Patagonii), a także wyspy zamieszkane przez lwy morskie, kormorany oraz pingwiny magellańskie, białobrewe i cesarskie (wyspa Martillo). Choć zejście na wyspę nie jest możliwe, obserwacja pingwinów z pokładu statku i tak pozostaje niezapomnianym przeżyciem. Przy odrobinie szczęścia podczas rejsu można także spotkać orki. My tą trasę pokonaliśmy statkiem podczas rejsu na Antarktydę, więc nie zdecydowaliśmy się na wykupienie wycieczki w miasteczku.



































































































































































































































Komentarze