• Marta Burzyńska

SAONA JEDNA Z NAJPIĘKNIEJSZYCH WYSP NA ŚWIECIE.



Wyspy Saona chyba nikomu specjalnie przedstawiać nie trzeba. To jedno z najpiękniejszych miejsc, jakie w życiu widzieliśmy. Totalnie rajska plaża żywcem wyjęta z folderów biur podróży. Jej plaże i mielizny, przy których możemy zobaczyć rozgwiazdy, są esencją Dominikany. Nas przywitały tutaj prawdziwe karaibskie widoki, powyginane od wiatru i chylące się ku morzu palmy kokosowe, mięciutki i drobny niczym mąka piasek, kontrastujący z turkusową ciepłą i spokojną morską wodą. Pewnie zastanawiacie się, po co płynąć na jakąś wyspę skoro na Dominikanie jest wiele pięknych plaż, a zwłaszcza w okolicach Punta Cana. Odpowiedź jest prosta, na Saonie są one najpiękniejsze. Zresztą zobaczcie sami 😊

Gdzie leży wyspa Saona?


Saona to tropikalna wyspa położona na Morzu Karaibskim, wchodząca w skład archipelagu Małych Antyli. Jej powierzchnia wynosi 117 km². Znajduje się we wschodniej części Dominikany, na południe od Punta Cana i jest częścią parku krajobrazowego East National Park. Z tego też względu na Saonie nie buduje się żadnych hoteli, budynków i innych obiektów, które mogłyby naruszyć nieskazitelną przyrodę tego miejsca.

Pierwszą osobą, której oczy ujrzały tropikalną Saonę, był Krzysztof Kolumb. Wszystko oczywiście wydarzyło się przypadkiem. Południowe wybrzeże Hispanioli odkrył podczas drugiej wyprawy do Nowego Świata w 1494 roku. Płynął z Jamajki wzdłuż wybrzeża Haiti, a potem pożeglował na terytorialne wody obecnej Dominikany.. Szukał bezpiecznego miejsca, by przeczekać nadchodzący sztorm. Przybił do brzegu usłanego pasmami kokosowych palm topiących się w oceanie. Na to przeczekanie wybrał Saonę, którą ujrzał w oddali. Zachwycił się tym miejscem i nadał mu nazwę na cześć marynarza Bella Savonesa, a dziś znana jest jako wyspa Saona (Isla Saona)

Jak dostać się na Saonę i ile to kosztuje?

Wycieczki na Saonę stały się bardzo komercjalną atrakcją. Nie ma możliwości, aby na wyspę dostać się na własną rękę. Nie funkcjonują tu tanie, publiczne promy, łódki, ani motorówki. Do wyboru pozostają nam tak naprawdę dwie opcje: wynająć prywatną łódź w porcie w Bayahibe (droga opcja, ale jeśli znajdziecie kilku towarzyszy wycieczki cena na osobę wychodzi przystępnie), druga opcją, którą wybiera większość to tzw. „wycieczka zorganizowana”. Wycieczki oferują lokalne agencje turystyczne, polskie biura podróży, rezydenci, hotele i „lokalsi”.

Ofert jest dużo, to i ceny są różne. Wszystko zależy od miejsca, z którego wypływamy. Najlepszą bazą wypadową na Saonę jest plaża w Bayahibe, tu na plaży, czy w lokalnym biurze podróży kupimy je najtaniej, kosztują ok. 40-50$ za osobę. Drożej jest w oddalonym o kilka godzin jazdy Puerto Plata (ok. 120-150$ za osobę). My naszą wycieczkę kupiliśmy u jednego z mieszkańców, namówił nas na nią poznany na jednej z grup podróżniczych chłopak i dołączyliśmy do grupy wypływającej następnego dnia. Za wycieczkę zapłaciliśmy 60$ za osobę, za dziecko nic nie płaciliśmy.

Wczesnym rankiem zabrał nas spod naszego hotelu w Punta Cana mały bus i zawiózł do miejscowości Bayahibe, z której odpływają wszystkie łodzie motorowe lub katamarany w kierunku rajskiej Saony. W jedną stronę płynęliśmy łodzią motorową, a w drugą wracaliśmy katamaranem.

Rejsy na Saonę spokojnie można ogarnąć z dnia na dzień, albo nawet tego samego dnia rano w porcie Bayahibe. Większość katamaranów i łodzi wypływa ok 9 rano. W porcie kręci się wielu lokalsów oferujących wycieczki. Oczywiście trzeba się targować.

Wycieczka czyli co mamy wliczone w cenę?


Wycieczki na Saonę trwają praktycznie cały dzień, od około 9 do 17. Rejsy z reguły w jedną stronę odbywają się motorówką, ok 30 min a powrót katamaranem ok 1,5-2 godziny. W cenę wycieczki oczywiście poza pięknymi widokami i karaibską muzyką, mamy wliczone napoje. Popularnością cieszy się tu Cuba Libre, które przez cały dzień dodatkowo poprawia humor uczestnikom wycieczki.

Na wyspie nie ma żadnej infrastruktury, restauracji, czy sklepików. Na szczęście tu komercja nie dotarła. Spotkać możemy jedynie spacerujących po plaży sprzedawców oferujących biżuterię, olejki, cygara, czy kokosy. Możemy również wykupić sobie masaż ciała na plaży. W ramach wycieczki mamy na wyspie lunch pod palmami, oraz napoje. Do dyspozycji są również leżaki. Pomimo wielu wycieczek jakie przypływają na wyspę nie widzieliśmy tu jakiś wielkich tłumów. Nie wiem czy to przez pandemię, czy tak jest normalnie. Ale myślę, ze plaża jest na tyle długa, że każdy znajdzie miejsce dla siebie.

Rozgwiazdy i Park Narodowy


Przed dopłynięciem na Saonę zatrzymaliśmy się przy wspaniałej Piscina Natural, czyli naturalnym basenie nazywanym największą „wanną Karaibów” z przepiękną turkusową wodą i białym piaskiem. Znajdujące się kilkaset metrów od brzegu kąpielisko, zachwyca nie tylko krystaliczną wodą. Pod stopami poza białym, delikatnym jak mąka piaskiem, można wypatrzeć pokaźnych rozmiarów czerwone i pomarańczowe rozgwiazdy, które w tym miejscu robią prawdziwą furorę. Trzeba jednak pamiętać, aby robiąc sobie z nimi zdjęcia nie mieć na rękach żadnych kremów z filtrem, oraz nie wyciągać ich ponad powierzchnię wody. Postój tutaj na kąpiel sprawił, że jeszcze nie dopłynęliśmy do punktu docelowego, a już czuliśmy się jakbyśmy znaleźli się w raju!

Saona


Po około 50 minutach ruszyliśmy dalej łodzią w kierunku Saony na plażę Abanico, która uważana jest za najpiękniejszą na wyspie, a zarazem jedną z najpiękniejszych na świecie. Pogoda nam dopisała, pomimo deszczowej aury dzień wcześniej. Słonko świeciło od samego rana, a w takich warunkach pogodowych egzotyczne wyspy z krystalicznie czystą wodą prezentują się najpiękniej.

Na wyspie przywitały nas ogromne palmy, które pochylały się na plaży, gdzie piasek był biały i mięciutki jak mąka. Do tego lazurowa woda otaczająca ten mały kawałek raju. Gdyby jeszcze nie było tu innych osób poczulibyśmy się jak Robinson Crusoe na bezludnej wyspie. Wyobrażam sobie, że popołudniu , kiedy odpływają stąd wszystkie wycieczki, można by było spędzić tu idylliczny – rajski koniec dnia.

Nie ma się czemu dziwić, że jest to najczęściej odwiedzane przez turystów miejsce na Dominikanie. Praktycznie każdy przybywając na Dominikanę chce zobaczyć ten rajski skrawek ziemi. Nie bez powodu, właśnie tutaj kręcono reklamy batoników Bounty i rumu Bacardi.


Na tej rajskiej wyspie spędziliśmy ok 4 godziny. Ciesząc się pięknem krajobrazu, kąpaliśmy się, robiliśmy zdjęcia i spacerowaliśmy wzdłuż Morza Karaibskiego. Im dalej szliśmy tym mniej było ludzi, udało nam się nawet dojść do momentu, kiedy zostaliśmy praktycznie sami. Pod koniec naszego pobytu na wyspie zjedliśmy lunch na plaży, który był wliczony w cenę wycieczki. Karaibski bufet choć bardzo prosty spożywany na jednej z najpiękniejszych plaż świata smakował wybornie.

W drodze powrotnej wsiedliśmy na katamaran, na którym wszyscy świetnie się bawili. Z głośników leciała muzyka w rytmie bachaty i merengue, czyli dwóch dominikańskich stylów muzycznych. Rum lał się strumieniami. Tańcom nie było końca, było wesoło i zabawnie. Choć niektórzy przesadzili z rumem.


Bez wątpienia jeśli zadajecie sobie pytanie się „czy warto płynąć na Saonę?”, moja odpowiedź będzie tylko jedna, WARTO.ew


 

Copyright ©2020 by WhereTravelMarta&Lea. Design JB