• Marta Burzyńska

MEKSYK – CO WARTO ZOBACZYĆ NA JUKATANIE?


Półwysep Jukatan to jeden z najbardziej różnorodnych regionów na świecie i jednocześnie najbardziej oblegana przez turystów część Meksyku. To prawdziwy raj na ziemi. Znajdziemy tu rajskie plaże, prekolumbijskie ruiny majów, cenoty, kolonialne miasteczka, piękną rafę koralową, ciekawe ekoparki, oraz wyśmienitą meksykańską kuchnię. Niestety jest to również najbardziej komercyjna cześć Meksyku, podporządkowana pod tłumnie odwiedzających ją Amerykanów, a co za tym idzie jest ona dużo droższa niż pozostała część Meksyku.


Na Jukatanie spędziliśmy dwa tygodnie, podczas których staraliśmy się zobaczyć jego najpiękniejsze miejsca. Dziś pragnę podzielić się Wami tym, co moim zdaniem warto zobaczyć będąc na Jukatanie, oraz co ciekawego można tam robić, aby nieco urozmaicić sobie urlop.


Co warto zobaczyć na półwyspie Jukatan?

1.Tulum

Ruiny prekolumbijskiego miasta Majów Tulum - Zama, wyróżniają się wyjątkowym położeniem na wysokim 12-metrowym klifie, z malowniczym zamkiem „El Castillo” na szczycie. Tulum można uznać za najbardziej fotogeniczne piramidy Majów. Jest to jedno z najpiękniej położonych miejsc w Meksyku oraz na świecie. Szare ruiny kontrastują tu z niesamowicie turkusowym Morzem Karaibskim, białym piaskiem na plaży, oraz otaczającą je zielenią. Nawet jeśli nie jesteście miłośnikami historii, to dla tak pięknych widoków warto tu przyjechać. A jeśli zmęczycie się w trakcie zwiedzania poniżej ruin znajduje się piaszczysta plaża, na której możecie się zrelaksować.

2. Chichen Itza

Prekolumbijskia kultura Majów, oraz liczne ruiny, które przetrwały do dziś należą do największych skarbów Jukatanu, Meksyku, oraz całej Ameryki Środkowej. Jedną z najlepiej zachowanych i najważniejszych ruin jest wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO Chichen Itza, która została wybudowana przez Majów od IV do VI wieku.

Nazwa Chichén Itzá oznaczała Źródła Ludu Itzá i pochodzi od cenotów, które pełniły rolę świętych zbiorników do składania ofiar. Najważniejszym zabytkiem w Chichén Itzá jest zaliczana do nowych cudów świata Piramida Kukulkana. W dzień równonocy wiosennej i jesiennej dzieje się przy niej prawdziwa magia. Padające światło na schody piramidy stwarza wrażenie, jakby spełzał po niej pierzasty wąż Quetzalcoatl, który uchodzi za jednego z najważniejszych bogów plemion Mezoameryki. W Chichen Itza warto również zwrócić uwagę na inne miejsca: Gran Juego de Pelota - największe w Ameryce Środkowej boisko do gry w ullamalitzli, Templo de los Guerreros – świątynia Wojowników, Świątynia Jaguara, El Caracol – okrągła wieża, oraz Grupa Tysiąca Kolumn.


Jak to zwykle bywa z cudami świata, miejsce to jest bardzo zatłoczone. Najlepiej wejść na jego teren o godz. 8.00, wtedy można spokojnie spacerować po praktycznie pustym terenie. Dopiero ok 9.30 zaczynają zjeżdżać się autokary z turystami, a sprzedawcy rozkładają swoje stoiska i robi się bardzo tłoczno.

3. Coba

Choć Półwysep Jukatan kojarzy się głównie z Chichen Itza i Tulum, to wśród jego bujnej roślinności skrywają się również inne, nieco mniej znane majańskie kompleksy. Jednym z nich jest starsze od obu wspomnianych wcześniej stref Cobá. Choć dziś nie może konkurować z Chichen Itza pod kątem popularności, to w przeszłości, w okolicach X wieku, oba miasta mocno rywalizowały ze sobą o wpływy w regionie.


Ruiny miasta Majów w Coba, są miejscem przepięknie położonym w dżungli, przez co wiele ruin jest ukrytych, lub wręcz niedostępnych. W dalszym ciągu trwają tam prace archeologiczne, szacuje się, że mieszkało tam nawet 50 000 osób. Podczas zwiedzania strefy archeologicznej można poczuć się nieco jak Indiana Jones – jest ona w porównaniu z innymi dość mało wyeksplorowana, piramidy są otoczone gęstą dżunglą, a część ruin jest wciąż mocno porośnięta - szacuje się, że z 6500 struktur odkrytych dotychczas zostało jedynie kilkadziesiąt!


W prekolumbijskim mieście Majów Coba można wejść na najwyższą piramidę na Jukatanie Nuhoch Mul, z której roztacza się przepiękny widok na bezkresną dżunglę. Oczywiście wejście na 40 metrową piramidę nie jest łatwe, bo schody są strome i wąskie, ale dla chętnych dla ułatwienia zastał przyczepiony specjalny sznur, którego można się trzymać podczas wchodzenia lub schodzenia. Wysiłek na pewno wynagrodzą nam niezwykłe widoki ciągnącego się po horyzont lasu.To jedna z ostatnich piramid Jukatanu, na szczyt której można się wspiąć (w Chichen Itza czy Tulum jest to zabronione).

4. Uxmal

Uxmal to moim zdaniem najpiękniejsze ruiny Majów na Jukatanie, z zachwycającymi widokami, które roztaczają się z Pałacu Gubernatora na cały kompleks, wraz z otaczającą je dżunglą. Podobały się nam o wiele bardziej, niż najpopularniejsza ruiny w Meksyku, czyli Chichen Itza, które są strasznie zatłoczone. Wynika to prawdopodobnie z tego, że znajdują się w bliskiej odległości od kurortów wzdłuż wybrzeża. Wycieczka do Uxmal jest już większą wyprawą, przez co jest tu dużo spokojniej i prawie pusto.

Wspaniale zachowane miasto Majów, wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, podobnie jak Chichen Itza, czy inne ruiny Majów w Meksyku. Byliśmy mile zaskoczeni, że nie spotkaliśmy tutaj tak wielu turystów i mogliśmy w spokoju spacerować po tym niezwykle ciekawym i świetnie zachowanym kompleksie piramid, które zdobią misterne mozaiki i figury, przedstawiające boga deszczu Chaca.

W Uxmal znajduje się najbardziej niezwykła piramida prekolumbijskiej Ameryki, czyli Piramida Czarownika. Ze względu na swój kształt uchodzi za jedną z najbardziej nietypowych majańskich budowli. Do dziś pozostaje tajemnicą, dlaczego w przeciwności do innych piramid posiada ona zeszlifowane rogi.

5.Cenoty

Półwysep Jukatan słynie z obecności kilku tysięcy mniejszych lub większych cenot. Są to naturalne studnie krasowe znajdujące się w wapiennych jaskiniach lub grotach, połączone systemem wód podziemnych. Były one źródłem wody i wokół nich budowano osady i miasta. Według wierzeń Majów, stanowiły one łącznik pomiędzy światem ludzi a światem bogów i demonów. Niektóre cenoty mogą być zupełnie odkryte i posiadają lustro wody na powierzchni ziemi, czasami światło dzienne wpada do nich jedynie przez wąskie otwory, a niektóre mają jeszcze częściowe “zadaszenie”. Są też takie, do których dostęp możliwy jest jedynie poprzez tunele w skałach. Te naturalne, słodkowodne baseny z krystalicznie czystą wodą zapraszają do orzeźwiających kąpieli. Są doskonałym miejscem do pływania, snurkowania, oraz nurkowania.


Wiele cenot stało się popularną atrakcją turystyczną, ze zbudowaną infrastrukturą. W zależności od miejsca można spotkać cenoty z platformami do spacerów, lub do moczenia nóg w wodzie, niektóre oferują kamizelki do pływania, kajaki, przebieralnie i toalety, w pobliżu znajdują się także stragany z pamiątkami. Do wielu cenot wstęp jest płatny, średnio ok 120-150 pesos, ale im bardziej wypromowane miejsce tym cena wyższa. Na szczęście pozostaje jeszcze wiele cenot, które są praktycznie dzikie. Pamiętajmy, że w cenocie można się kąpać na własne ryzyko i najczęściej nie ma tam ratowników.


Najpiękniejsze centy naszym zdaniem to: cenote Suytun, cenote Ik Kil, Kantun Chi, oraz cenote Azul. Jeżeli jesteście fanami nurkowania to idealny jest cenot Dos Ojos. Świetną przygodą jest spacer podziemną rzeką Rio Secreto.

Cenote Suytun
Cenote Kantun Chi
Cenote Ik Kil
Cenote Kantun Chi
Cenote Kantun Chi
Cenote Kantun Chi
Cenote Azul
Cenote Azul

6. Różowe jeziorka w Las Coloradas

Kolejnym niesamowitym miejscem jakie odwiedziliśmy na Jukatanie to różowe jeziorka Las Coloradas. Wiele osób wątpi w autentyczność tego miejsca. Zarzucane jest, że nie ma prawa istnieć, że jest fikcją lub świetnie porzerobionymi fotografiami w Photoshopie, gdyż taki kolor wody w naturze nie występuje. A jednak, istnieją naprawdę. To autentyczne i jedyne w swoim rodzaju miejsce, które zobaczyliśmy na własne oczy. Jeziorka są następstwem działającej w wiosce gigantycznej fabryki produkującej sól. To ogromny obszar pozostały po wydobyciu soli, poprzecinany groblami i wieloma zbiornikami wodnymi, w których ze względu na zasolenie nie żyje nic oprócz drobnych skorupiaków Artemia, to właśnie one nadają wodzie jej niezwykły kolor i stanowią pożywienie dla flamingów, które możemy tu spotkać przy odrobinie szczęścia.

Różowe jeziorka w Las Coloradas najpiękniej prezentują się z góry. Kontrastując z turkusem wody, pasmem zieleni, oraz błękitem nieba.

Największym minusem tego miejsca jest to, że stało się ono bardzo komercyjne. Podejście do turystów jest na zasadzie im więcej da się z nich zedrzeć tym lepiej. Jeziorka znajdują się na terenie prywatnej firmy i za wstęp trzeba zapłacić 155 pesos, ale pomimo opłat i tak nie pozwalają tam na używanie dronów. Jednak wystarczy pojechać kawałek dalej drogą obok budki, gdzie zbierają opłaty i można za darmoszkę zrobić piękne zdjęcia, a ponieważ już nie znajdujemy się na prywatnym terenie, także można polatać dronem.

7. Rejs po Rio Lagartos

Jeśli szukacie miejsc mało znanych, otoczonych piękną przyrodą i chcielibyście mieć je tylko dla siebie to Rio Lagartos będzie idealnym miejscem. Ta mała wioska rybacka położona na północnym krańcu Półwyspu Jukatan. Jest częścią Rezerwatu Biosfery obejmującego ponad 60 tys. ha terenów błotno-wodnych. Na terenie, którego rządzą bagna, mokradła, lasy namorzynowe, plaże, i zbiorniki wodne zamieszkiwane przez wiele gatunków ptaków i dzikich zwierząt. Dla miłośników przyrody to prawdziwy raj na ziemi.


Warto wybrać się tutaj o poranku na rejs łódką z przewodnikiem po przepięknych namorzynach Rezerwatu Biosfery podczas, którego można zobaczyć stada flamingów, kormorany, pelikany, a jeśli dopisze Wam szczęście, to także krokodyle.


Rio Lagartos to również najlepsza baza noclegowa jeśli planujecie zwiedzanie Las Coloradas.

8. Akumal i pływanie z żółwiami

Zatoka Akumal to miejsce gdzie możemy spotkać ogromne żółwie w ich naturalnym środowisku. Dzieje się tak za sprawą specjalnej trawy, która rośnie na dnie zatoki i już kilkanaście metrów od brzegu żółwie pływają lub skubią ją na dnie. Niestety jeśli miałabym wymienić największe rozczarowanie na Jukatanie to właśnie było by nim Akumal i pływanie z żółwiami. Niestety komercja i chęć „zdarcia z turystów kasy” owładnęła tym miejscem. Nie dość, że za samo wejście na plażę trzeba zapłacić 120 pesos, to na miejscu okazuje się, że aby móc posnurkować z żółwiami trzeba zapłacić kolejnych 300 pesos za „wycieczkę z przewodnikiem”. Pierwsze o czym pomyślałam, to że ja tego nie potrzebuję żółwie są stosunkowo blisko od brzegu, mam własny sprzęt, więc jaka wycieczka? Nic bardziej mylnego jak tylko zaczęłam się zbliżać w tamtym kierunku, obsługa plaży ruszyła za mną niczym David Hasselhoff w Słonecznym Patrolu, żeby zawrócić i poinformować, że mogę pływać tylko do bojek a za nimi można tylko z przewodnikiem. To miejsce zmieniło się na minus przez kilka lat od naszego ostatniego tutaj pobytu. Wcześniej wystarczyło mieć kamizelkę, która była obowiązkowa, okulary do pływania oraz rurkę i można było podglądać życie żółwi w zatoce.

9. Laguna siedmiu kolorów Bacalar

Bacalar to jedno z tych miejsc, co do których mieliśmy wysokie oczekiwania. Laguna Siedmiu Kolorów, to drugie co do wielkości słodkowodne jezioro w Meksyku. Choć położona jest bardzo blisko Morza Karaibskiego, nie jest w żaden sposób z nim połączona. Okolica nazywana Laguną Siedmiu Kolorów ze względu na niezwykły odcień wody, który kojarzy się z Malediwami. Podobno można się tu dopatrzeć aż siedmiu kolorów wody.


My nie do końca trafiliśmy szczęśliwie, woda zamiast różnych odcieni błękitu była w większości zielona. Było to związane z opadami, które w ostatnim czasie były tu dość obfite. Taki odcień występuje tylko przez 4 miesiące w roku, zatem mieliśmy małego pecha. Jednak nie narzekamy, gdyż miejsce jest niezwykle urokliwe i naprawdę warto tu przyjechać.


Laguna Siedmiu Kolorów ma 42 kilometry długości i maksymalnie 2 kilometry szerokości. Niezwykłą przejrzystość i fantastyczny kolor wody zawdzięcza przede wszystkim białemu, wapiennemu podłożu.